Jest to lub ma być jeden z wielu projektów typu „kiedyś  chciałem zrobić …”. Mam już kilka pierwszych deskorolek, które posłużą jako substytut tradycyjnego płótna. Wybór padł oczywiście na polskiego producenta i same 8,5 calowe deki są ręcznie robione w polskiej manufakturze. Prace wykonane na deskach dają artyście okazję do zaprezentowana sztuki szerszemu gronu odbiorców. Deskorolki coraz częściej pojawiają się w przestrzeni miejskiej. Skater duszący kolejne tricki , nie tylko prezentuje swój kunszt ale i właśnie dekorację samej deski.  Nie jest ona jednak obecna cały czas, musi zostać odsłonięta. Spód deski z grafiką oglądamy podczas najbardziej spektakularnych, wymagających tricków lub np. podczas upadków … zwykła jazda nie daje obserwatorowi możliwości poznania tego co jest na spodzie deskorolki.  Tym razem udekorowany spod deskorolki zostanie ukazany w całej krasie bez wysiłku skejta – cały wysiłek i praca pozostaje po stronie artysty, który dzieło tworzy.

Jestem aktualnie po pierwszych rozmowach i kilku artystów wyraziło wstępną chęć  udziału w projekcie malowania, rysowania lub innego sposobu udekorowania deskorolek. Podkreślam słowa „wstępną” ponieważ biorę poprawkę na dynamizm  życiu w ogóle. Ja opowiadam o pomyśle i pytam  – warto zapytać bo, jak to mówią, na wszystkie nigdy nie zadane pytania odpowiedź zawsze brzmi tak samo.

Projekt jest niekomercyjny i ma na celu głównie promocję samych artystów poprzez dedykowaną stronę i wyjątkową wystawę.  Projekt ma być również  celem samym w sobie, spotkaniem osób, rozmową, radością, flow, nauką, rozwojem i setką, tak potrzebnych, błędów. Kolejnym celem jest stworzenie wyjątkowej kolekcji , której wspólnym mianownikiem będzie konkretne miasto. Miasto, z którym większość osób biorących udział w projekcie jest w jakiś sposób, nie zawsze bezpośrednio, związana.

Nie liczę, nie zakładam a i nie do końca popieram bezpłatną pracę kogokolwiek na rzecz jakichkolwiek projektów ale jednocześnie bardzo się cieszę, że na mojej drodze pojawiają się osoby , które oferują swoją pomoc lub udział całkowicie nieodpłatnie.  To cieszy i napędza do dalszych działań. Dziękuję!

Finał projektu jest jeszcze daleko i tak naprawdę spodziewam się, że po drodze los podpowie mi kilka rozwiązań. Na tą chwilę metoda małych kroczków sprawdzą się całkiem dobrze. Konkretnie określone i wykonalne w danym czasie cele, które są składową kolejnych. Bez presji ale jednak konkretnie do celu. Cały projekt będzie przecież wynikiem  małych kroczków, małych elementów i ogromu pracy wielu osób – części z nich jeszcze nawet nie poznałem.